39/pieszczoty

świat zaczyna się zawsze więc zjawia za późno kłamstwo zaczyna się od podobnego w koninkach skręcić w prawo w drugą przecznicę za mostem każdy szczyt jest wypchany śmiesznością inny samochód potrąca go i zabija oczko mi poszło jego pierwszym pokarmem są odchody innych w chinach – stopy przy wsparciu fundacji im róży luksemburg 800 razy na sekundę pies połknięty w powietrze jest już w samborze stratunku! wystaje z lodowca na szczycie wulkanu pico de orizaba którego fizycy poszukują od lat język jest narządem do tykania posolimy męża siekierą w języku innym niż ojczysty nie patrz na świat językiem zdychaj kłaki na marynarce dowodzą istnienia innych nieujarzmionych światów lub 1 listopada 1880 w kutnie nikt – to moje nazwisko kobieta z różami w rękach i całujący ją w policzek mężczyzna fale uderzają o latarnię wielkości za późno w swej dwulicowej podłości czas się w nas umówił z nikim lśniące od najdroższej prawdy zęby polityków 08:41:03.455 ® kurwa! przygnieciony 30-metrowym krzyżem oczy kawek są niemal białe będą ludzie z nikogo widelcem po szkle nadzy mężczyźni i kobiety wymieniają pieszczoty